„2 miliony za Grunwald”. Joanna Jodełka

Categories KsiążkaPosted on
2 miliony za Grunwald Joanna Jodełka

„Bitwa pod Grunwaldem” to obraz, który widział chyba każdy, jeśli nie oryginał w Muzeum Narodowym, to na pewno reprodukcję w internecie lub albumie. To malowidło niezwykle ważne dla naszego narodu, a nikomu z nas na pewno nie przyszło do głowy, że wystarczyło niewiele i obrazu mogłoby nie być.

2 miliony za Grunwald

„2 miliony za Grunwald” Joanny Jodełki to historia, która wydarzyła się naprawdę. Sam mistrz – Jan Matejko nie mógł spodziewać się, że obraz przez kilkadziesiąt lat będzie chroniony, jak największy skarb, by przetrwał dla przyszłych pokoleń.

Gdy wojenna zawierucha ogarnia cały kraj los dzieł sztuki jest równie zagrożony, co los ludzi. Naziści mają plan zrabowania jak największej ilości obrazów, rzeźb, cennych pamiątek narodowych, by wywieźć je do Niemiec, gdzie opętany obsesją Hitler planuje stworzenie wielkiego muzeum.

Bitwa pod Grunwaldem

Największe niebezpieczeństwo grozi „Bitwie pod Grunwaldem”, gdyż malowidło przypomina nazistom o klęsce sprzed pięciuset lat.

Chcą ją odnaleźć i spalić na oczach Polaków, by nie został z niej ani strzępek. Kilku bohaterskich ludzi, z Bolesławem Surałło-Gajduczenim i Romanem Pieczyrakiem na czele postanawia wywieźć obraz z okupowanej Warszawy do bezpiecznego jeszcze Lublina. Wiedzą, że narażają swoje życie, lecz robią wszystko, co w ich mocy, by „Bitwa pod Grunwaldem” nie wpadła w ręce Niemców i przetrwała wojnę.

Okupanci traktują malowidło niczym najgorszego przestępcę i nie ustają w próbach namierzenia obrazu i ludzi zaangażowanych w jego ukrycie. Za jego znalezienie wyznaczają niewyobrażalną sumę dwóch milionów marek, oferują także paszport do dowolnego kraju na świecie.

Trzyma w napięciu do ostatniej strony

Książkę pochłania się jednym tchem. Dużym atutem jest zmiana miejsc akcji – jesteśmy w Warszawie, by za chwilę przenieść się do Lublina czy Krakowa. W powieści bohaterowie fikcyjni mieszają się z prawdziwymi postaciami tamtych czasów. Istniał naprawdę m.in. Dziurawiec, niekwestionowany król lubelskiego półświatka.

Niezwykle prosty, lecz barwny język, jakim napisana jest powieść sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Trzyma w napięciu do ostatniej strony i sprawia, że kibicujemy z całych sił sprawie ukrycia obrazu.

2 miliony za Grunwald” to także literacka lekcja historii, bo nie znałam wcześniej losu obrazu. Warto uświadomić sobie, że to, iż wisi on dumnie na ścianie Muzeum Narodowego i możemy go podziwiać w dowolnym czasie, wymagało heroizmu i gotowości poświęcenia życia. Doceńmy to.

Po cichu liczę, że książka doczeka się kiedyś ekranizacji. W pełni na to zasługuje i stanowi ciekawy temat na film. Polecam, bo dawno nie czytałam tak dobrej powieści z historią na pierwszym tle.