„Dżozef” Jakuba Małeckiego czyli realizm magiczny w najlepszym wydaniu.

Categories KsiążkaPosted on
Dżozef Jakuba Małeckiego

„A może to taka stała faza, nieodłączny element czytelnictwa – że czyta się, więcej i więcej, aż się oszaleje. Bo może nie da się zmieścić w głowie tylu różnych historii i pozostać normalnym.“

Jakub Małecki to fenomen na polskiej scenie literackiej. Z nieznanego, powiedziałabym, że nawet nieco niszowego autora stał się niezwykle popularnym pisarzem, którego książki nie schodzą z list bestsellerów. Wstyd się przyznać, ale jeszcze rok temu sama nie znałam tego autora i nie czytałam żadnej z jego książek. Zaiskrzyło na Targach Książki w Krakowie – postanowiłam kupić książki Jakuba, a chwilę później okazało się, że on sam będzie je zaraz podpisywał. Gdy zobaczyłam kolejkę do autora, wiedziałam, że na pewno będą mi się podobały.

Pierwsza wersja „Dżozefa” ukazała się w 2011 roku, niedawno zaś ukazała się wersja poprawiona i ją właśnie miałam przyjemność czytać. W powieści widać wielką fascynację autora Josephem Conradem.

„Dżozef“ Jakub Małecki

Dżozef Jakuba MałeckiegoW szpitalnej sali spotykają się mężczyźni w różnych momentach życia – dresiarz Grzegorz Bednar biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty – Stanisław Baryłczak. To właśnie on staje się przyczyną problemów. Majacząc nocami, zmusza Grzegorza, by spisał jego „ostatnią powieść”. Opowiada ona o małym chłopcu Stasiu, obdarzonym niezwykłą umiejętnością powoływania do życia wystruganych z drewna figur.

Kozioł z drewna, którego chłopiec wystrugał, by przestraszyć sąsiada, staje się jego wiernym towarzyszem i zarazem demonem, od którego nie sposób się uwolnić. Determinuje wszystkie jego działania, włada ręką chłopca i ma moc odbierania życia. Jest przerażający.

Codziennie opowieść Baryłczaka jest coraz bardziej niepokojąca i przerażająca. Pod jej wpływem pozostali mężczyźni tracą poczucie rzeczywistości, znikają szpitalne korytarze, a sama sala zaczyna się kurczyć. Budzi to w nich lęk, który można odczuć w trakcie lektury. Dreszcz niepokoju towarzyszy czytelnikowi do samego końca, od książki pomimo tego ciężko się oderwać.

Retrospekcje Jakuba Małeckiego

Bardzo lubię niepowtarzalny styl Jakuba Małeckiego, który sprawia, że nie można przestać o tych historiach myśleć i tak po prostu odłożyć je po przeczytaniu na półkę. Bardzo celnym zabiegiem są retrospekcje – dzięki opowieści Baryłczaka możemy uczestniczyć w jego życiu, by za chwilę znów znaleźć się w ciasnej, szpitalnej sali, z bohaterami na skraju obłędu.

Małecki trafia wprost do serca. Jego bohaterowie to postaci z krwi i kości, żyjące obok nas, a mimo tego trochę nierealne, wręcz magiczne.
Dżozef” to opowieść o tym, jak uwielbienie jednego autora determinuje całe życie, wpływa na jego poglądy i wybory. Być może ten drewniany Kozioł to nasze kompleksy, od których ciężko nam się uwolnić, by zacząć prawdziwie żyć. Warto się nad tym aspektem zatrzymać i pomyśleć…

Za książkę „Dżozef” dziękuję wydawnictwu SQN.