Ale Meksyk, czyli „Nie przysyłajcie kwiatów” – Martin Solares

Categories KsiążkaPosted on
Martin Solares Nie przysyłajcie mi kwiatów Recenzuje

Martin Solares Nie przysyłajcie kwiatów Recenzuje

 

Meksyk – dla jednych piękny kraj pełen kontrastów, dla drugich – uosobienie piekła na ziemi, w którym przemoc i krwawe mordy są na porządku dziennym.

W atmosferze mrocznego Meksyku toczy się akcja powieści „Nie przysyłajcie kwiatów” Martina Solaresa. To kryminał noir, w którym toczy się walka dobra ze złem, choć tak naprawę ciężko jest jednoznacznie określić, kto jest dobry, a kto zły. Granice te w Meksyku przedstawionym w powieści już dawno się zatarły, teraz nie można ufać nikomu, gdyż nawet stróże prawa przechodzą na ciemną stronę.

 

Miasto jest skorumpowane, kto mógł dawno z niego wyjechał

 

Carlos Trevino to były policjant, który musi ukrywać się przed byłymi kolegami i przed swoim zwierzchnikiem – komisarzem Margarito, gdyż podczas swojej pracy w policji nie chciał stać się przestępcą i zwyczajnie z niej odszedł. Niestety takie zachowanie nie idzie w zapomnienie i Trevino wie, że ze strony dawnych współpracowników grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo.

 

Wiedzie spokojne życie u boku żony na jednej z plaż, gdzie kupił hotel, lecz demony przeszłości dręczą go w snach. Nie spodziewa się, że już wkrótce będzie musiał wrócić do La Eternidad, które niegdyś opuścił. Miasto jest skorumpowane, kto mógł dawno z niego wyjechał, a pozostali stali się żyjącymi cieniami – przemykają po ulicach nie zostawiając po sobie śladu, gdyż wiedzą, jak to jest niebezpieczne. Lepiej niczego nie widzieć i nie słyszeć, a także nie kręcić się po ulicach.

 

Miastem rządzą gangi, które w krwawy sposób walczą o wpływy. To właśnie jeden z nich jest podejrzewany o porwanie córki biznesmena, który postanawia sprowadzić do pomocy byłego policjanta Trevina, gdyż wie, że policji nie może ufać. Rozpoczyna się nieformalne śledztwo mające na celu odnalezienie dziewczyny. Kto maczał w nim palce i kto chce na uprowadzeniu dziewczyny ugrać jak najwięcej? Tego dowiemy się czytając „Nie przysyłajcie kwiatów”.

 

Dużym atutem powieści jest fakt, że Solares nie dzieli jednoznacznie bohaterów na dobrych i złych. W każdym z nich dobro ściera się ze złem w odwiecznej walce. Zarówno Trevino, jak i Margarito działają pod wpływem całkiem różnych pobudek, lecz łączy ich jeden cel – przeżyć w piekle La Eternidad.
W książce niebezpieczeństwo czai się na każdej stronie, a przez to Meksyk jawi się jako miejsce, którego na pewno nie chce się odwiedzić. Gangi, korupcja, wszechobecne zło i brutalna walka o wpływy tylko nas w tym przekonaniu utwierdzają.

 

„Nie przysyłajcie kwiatów”

 

Nie przysyłajcie kwiatów” to moja pierwsza przygoda z meksykańskim kryminałem, którą zaliczam do całkiem udanych. Niesie ze sobą powiew świeżości i jest całkiem inna od tych, które do tej pory czytałam. Myślę, że niebawem czeka mnie lektura pierwszej książki Martina Solaresa – „Czarne minuty”.

 

Po książkę sięgnęłam zachęcona przez Katarzynę Bondę (!), która na jednym ze spotkań autorskich poleciła mi tego autora i był to strzał w dziesiątkę. Pani Kasiu dziękuję :) i teraz ja polecam innym.