Noc komety Ewelina Matuszkiewicz

Categories KsiążkaPosted on
Noc komety Ewelina Matuszkiewicz

Noc komety Ewelina MatuszkiewiczNoc komety” to moje kolejne literackie spotkanie z Eweliną Matuszkiewicz. Do bohaterów z „Białego latawca” wraca się, jak do starych znajomych. Te same miejsca, niezwykle ciepły klimat, choć nieco bardziej skomplikowane losy. Ot samo życie.

Akcja powieści tym razem toczy się w ciągu jednego miesiąca – grudnia. To czas wyjątkowy chyba dla wszystkich – Święta Bożego Narodzenia i przygotowania z nimi związane zawsze budzą pozytywne emocje i wprowadzają w radosny nastrój. Jednak nie do końca tak jest w przypadku bohaterów „Nocy komety”, na próżno szukać w niej kolejnego przesłodzonego obrazka ze Świętami w tle.

W powieści oprócz dobrze znanych bohaterów pojawiają się też nowi, a ich losy przeplatają się ze sobą. Choć z pozoru różni, to w rzeczywistości wiele ich łączy. Uczestniczymy przez chwilę w ich życiu i utożsamiamy się z nimi.

Poznajemy m. in. Marzenę, której mąż wyjechał za granicę do pracy i słuch po nim zaginął. Zostawił żonę ze złudzeniami i wielkimi długami do spłacenia. Pewnego dnia kobieta wręcz ucieka z Kozienic, bo ma zwyczajnie dosyć wszystkiego. Nie stać jej na spłatę długów, nie ma nawet pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Jest rozgoryczona, zła i załamana. Postanawia odnaleźć męża. Lokal, w którym dotychczas prowadziła swój mały biznes jest na wynajem. Dzięki temu poznajemy historię kilku nowych bohaterek – Agaty, która ma dość bycia jedynie żoną swojego ważnego męża i w końcu chce spełnić swoje marzenie o prowadzeniu kwiaciarni, Ewy – zapracowanej weterynarz, która marzy o własnym laboratorium oraz Ady, która przyjeżdża do Kozienic z Warszawy w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Nie wie jeszcze do końca, co chce robić, ale ma mnóstwo pomysłów na biznes.

To opowieść z dużą dozą goryczy o ludzkich losach

W „Nocy komety” nie znajdziemy ociekających lukrem obrazków z życia. To raczej opowieść z dużą dozą goryczy o ludzkich losach, smutkach, radościach i marzeniach skonfrontowanych z rzeczywistością. Co my zrobilibyśmy na miejscu bohaterów, jakie podjęlibyśmy decyzje? Zostawiam to pytanie otwarte, bo na pewno każdy z nas odpowie sobie na nie po lekturze powieści sam.

Ewelina Matuszkiewicz pisze cudownie, pięknym językiem, niezwykle barwnym, a dzięki temu jej powieści poruszają we mnie czułą strunę, trafiają do serca i ciężko im opuścić moją głowę. Cieszę się, że kolejna część serii z Kozienicami w tle już jest w przygotowaniu. Ja na pewno przeczytam, a Wy?