„Zapach prawdy” Iga Karst

Categories KsiążkaPosted on

 

Na książkę „Zapach prawdy” Igi Karst trafiłam przypadkiem i wsiąkłam całkowicie w jej atmosferę. Chyba nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobra. To świetnie napisany kryminał z wątkiem botanicznym w tle.

Gdy w lesie zostaje znalezione ciało Adama Korczyńskiego, profesora Uniwersytetu Wrocławskiego, który był znanym i cenionym w całym świecie orchideologiem, rusza lawina niespodziewanych wydarzeń, a śledztwo ma wiele wątków. Wyjaśnienia sprawy morderstwa podejmuje się dociekliwa mecenas Anita Herbst oraz komisarz Orski.

Kto rozwikła sprawę?

Każde z nich ma swój powód, by rozwikłać sprawę – Anita jest znajomą rodziny Korczyńskich, spędziła całe dzieciństwo w Sycowie, gdzie jej babcia prowadzi pensjonat, więc nie wierzy, że zbrodnię mógł popełnić ktoś z najbliższych. Michał Orski działa jako komisarz policji, lecz nie do końca wierzy kolegom, którzy uważają, że wyjaśnienie sprawy jest proste – zabił ktoś z rodziny. Jego podejrzenia okazują się słuszne, gdyż w toku śledztwa dociera do odległych spraw z przeszłości, które są bezpośrednio powiązane ze śmiercią profesora.

Zaskakująca przeszłość rodziny Korczyńskich

Stopniowo wszystkie wątki łączą się ze sobą w jedną całość i prowadzą do rozwikłania sprawy. Anita Herbst odkrywa także zaskakującą przeszłość swojej rodziny, która wiąże się również ze sprawą morderstwa. I choć wydawać by się mogło, że w małej społeczności, w której wszyscy się znają nie ma tajemnic skrywanych przez lata, to tak naprawdę tkwią one gdzieś pod powierzchnią i tylko czekają na swój czas. Możemy sobie zadać pytanie, czym pachnie tytułowa prawda? Dla mnie od dzisiaj ma słodki zapach orientalnego storczyka.

Pierwsza część z serii Pensjonat Biały Dwór

Książka ma wszystko to, co lubię – bohaterów z charakterem, którzy są zwykłymi ludźmi – mają swoje problemy, są trochę pogubieni i pokiereszowani przez los, kryminalną zagadkę, której wyjaśnienie nie jest wcale tak łatwe, jak można się spodziewać oraz wątki sięgające odległej przeszłości. Dużym atutem jest osadzenie akcji w małej miejscowości, jaką jest Sycowo. Ten zabieg sprawia, że możemy poczuć się częścią tej społeczności, wsiąknąć w nią i razem z bohaterami pogrążyć się w śledztwie.

Mimo, że w książce nie ma ociekających krwią scen, to jest to świetnie napisany kryminał. Bardzo się cieszę, że to dopiero pierwsza część cyklu z serii Pensjonat Biały Dwór, bo na pewno sięgnę po kolejne części, a autorkę – Igę Karst wpisuję na moją prywatną listę kryminalnych odkryć :)